Dawid Gralik – blog historyczny

28 kwietnia 2017
Kategorie: Historia Polski

Muzeum II Wojny Światowej – hit czy kit?

Opublikowano: 28.04.2017, 18:54

Wczoraj tj. 28 kwietnia br. wraz z Sekcją Historii Powszechnej XX w. SKNH UAM miałem okazję zwiedzić Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, które od chwili swojego otwarcia budzi spore kontrowersje, zarówno na polu merytorycznym jak i politycznym. Na wstępie pragnę zaznaczyć, że poniższa opinia ma charakter mocno subiektywny. Ostrzegam również przed spoilerami dotyczącymi zawartości ekspozycji. Po tym krótkim wprowadzeniu przejdźmy do sedna.

Muzeum II Wojny Światowej, powołane do życia w 2008 r., otworzyło swoje podwoje dla zwiedzających na początku bieżącego roku. Od tego momentu budzi ono kontrowersje, zarówno na polu politycznym (kwestia połączenia z Muzeum Westerplatte) jak i merytorycznym (krytyczne recenzje zawartości wystawy). Wykorzystując nadarzającą się okazję odwiedziłem wczoraj tą instytucję, by sprawdzić na ile pojawiające się głosy mają przełożenie w rzeczywistości.

20170427_150354

Budynek muzeum z zewnątrz (zdjęcie ze zbiorów autora)

Docierając do siedziby muzeum towarzyszyło mi dziwne uczucie – spod poziomu gruntu wystaje niewielka część budynku, z „krzywą wieżą” na czele. Minimalizm na zewnątrz mocno kontrastuje z monumentalizmem wewnątrz – w środku siedziba muzeum razi swoim ogromem, co pozwoliło mi na własne oczy przekonać się, że  docierające do mnie przed wizytą informacje na temat ogromu powierzchni są prawdziwe. Sama ekspozycja stała, którą miałem okazję oglądać, znajduje się na najniższym poziomie muzeum.

Po pozostawieniu rzeczy osobistych wraz z grupą udałem się na ekspozycję.  Jest ona podzielona na kilkanaście bloków tematycznych poświęconych zagadnieniom związanym z II wojną światową, jej przyczynami i skutkami. Już na samym początku można było zauważyć, że Muzeum II Wojny Światowej wpisuje się we współczesne standardy prezentacji treści – bogata warstwa graficzna czy liczne materiały multimedialne zarówno w postaci materiałów filmowych z epoki, filmów dokumentalnych oraz nagrań świadectw osób, które doświadczyły koszmaru II wojny światowej. Widoczna jest prostota przekazu czyniąca wystawę przystępną dla każdego, także osób niekoniecznie interesujących się tematyką ostatniego konfliktu światowego. Bardzo dobrze o autorach wystawy świadczy fakt, że w kwestii eksponatów i makiet postawiono nie na ilość, ale ich jakość i wpisanie w wystawę – każdy z nich ma swoją mniejszą lub większą wymowę (wrażenie robi np. model bomby atomowej wrzuconej na Hiroshimę w skali 1:1), choć i pojawiają się wątki budzące kontrowersje na czele z Shermanem Firefly z 1 Dywizji Pancernej gen. Maczka, którego ustawienie na wystawie wielu przedstawicieli środowiska historycznego uważa za błąd.

Pierwsza część ekspozycji dotyka problematyki przyczyn wybuchu wojny – możemy obejrzeć wystawy dotyczące faszystowskich Włoch, hitlerowskich Niemiec czy wojny domowej Hiszpanii. Daje ona dobre wprowadzenie do kolejnych działów. W kontekście kolejnych części ekspozycji szczególnie zapada w pamięć rekonstrukcja ulicy przedwojennego miasta. Ciekawym zabiegiem jest prezentacja na samym początku zwiedzania filmu prezentującego zarys najważniejszych wydarzeń począwszy od 1914 roku.

Po części „wprowadzającej” zaczyna się część wystawy poświęcona samej II wojny światowej. Na pierwszy ogień idzie „kącik”, bo tak go chyba należy nazwać, poświęcony kampanii polskiej 1939 r., który jest dość ubogi i na dobrą sprawę dotyka jedynie wybranych problemów związanych z tą kampanią tj. działania na Wybrzeżu. Wraz z jej opuszczeniem następuje przejście z narracji chronologicznej w narrację tematyczną – poszczególne części wystawy dotyczą m.in. działań militarnych, zbrodni wojennych czy życia codziennego w czasie wojny (łącznie cała wystawa podzielona jest na 18 sekcji). Poszczególne części mają różną powierzchnię, choć trzeba przyznać, że poruszana tematyka jest szeroka, także każdy zwiedzający powinien zaleźć coś dla siebie.

Jako historyka wojskowości dotknęła mnie skąpość, w odniesieniu do skali wystawy, objętości ekspozycji dotyczącej stricte działań wojennych, co jest dla mnie dość dziwne zważywszy na popularność jaką działania wojenne okresu II wojny światowej mają nie tylko w historii wojskowości, ale też szeroko pojmowanej kulturze (filmy, gry wideo itp.). Na dobrą sprawę walkom na frontach II wojny światowej są poświęcone trzy sekcje, z czego jeden ma w założeniach dotyczyć pierwszych lat wojny (bodajże do 1943), drugi – pozostałej części wojny, zaś trzeci – działalności ruchu oporu w Europie. Generalnie wizyta w tej części muzeum ostudziła mój początkowy entuzjazm, a część widocznych dla mnie problemów pojawiała się w pewnej mierze również w czasie zwiedzania następnych części wystawy. Przede wszystkim kłania się chaos w przekazywanych informacji np. niemal naprzeciwko siebie znajdują się mundur członkini polskiego Przysposobienia Wojskowego Kobiet z 1939 r. i żołnierza Volkssturmu. Ponadto wraz z kolegami zauważyliśmy pewne niedociągnięcia na polu czysto merytorycznym – razi np. brak części opisów widoczny w gablotach z modelami pojazdów wojskowych czy brak konsekwencji – np. na tablicy informacyjnej poświęconej rozwojowi broni strzeleckiej w czasie II wojny światowej brak jest wzmianki o StG 44 – pierwszym na świecie karabinie szturmowym, podczas gdy obok możemy zauważyć egzemplarz… StG 44! Jako że nigdy w większym stopniu nie zajmowały mnie niemilitarne aspekty II wojny światowej nie wiem czy analogiczne incydenty mają miejsce w innych części ekspozycji.

Inna sprawa, że zarówno jeśli chodzi o kwestie militarne jak i pozostałe obszary poruszane na wystawie niedostatecznie w mojej opinii da się zauważyć, że mowa o konflikcie na skalę światową – owszem, pojawiają się elementy poświęcone wydarzeniom na Dalekim Wschodzie, ale mają one charakter marginalny, a wątek działań w Afryce został niemal całkowicie pominięty. Europocentryzm jest jak najbardziej zrozumiały wobec położenia geograficznego Polski jak i dostępności eksponatów, jednakże nazwa muzeum, wskazująca na przedstawienie II wojny światowej w ujęciu globalnym, nieco kłóci się z przyjętymi przez twórców wystawy założeniami.

W przeciągu całej wystawy pojawiają się liczne wątki polskie. Są one obecne niemal we wszystkich częściach wystawy, choć niekiedy rozpływają się one w całości części w której się znajdują, przez co nie mają aż tak takiego wydźwięku. Inna sprawa, że w pewnych blokach tematycznych narracja polska wyraźnie dominuje, co chociażby w odniesieniu do zbrodni katyńskiej czy innych mordów na Polakach jest całkowicie zrozumiałe, o tyle dziwi, że nie pokuszono się o uzyskanie chociażby większej ilości materiałów, zwłaszcza multimedialnych, dotyczących terroru w innych częściach Europy. Jest to najbardziej do zrobienia zważywszy, iż tejże tematyce jest poświęcona chyba największa sekcja. To, co cieszy to fakt szerokiego opisania konsekwencji II wojny światowej zarówno w odniesieniu do Polski jak i Europy i świata. Bardzo wymowna jest tu ostatnia część wystawy symbolizująca podział świata powojennego na blok wschodni i zachodni.

Poza zaletą w postaci szerokiej tematyki cieszy fakt pojawienia się „ciekawostek” – mniej znanych faktów z historii II wojny światowej tj. krwawa niedziela bydgoska czy działalność gen. Własowa. Oczywiście dla osób znających dobrze dzieje konfliktu nie będzie to żadna nowość, podobnie jak zwartość merytoryczna całej wystawy, niemniej w odniesieniu do takich osób może to zostać w pewien sposób zrównoważone przez eksponaty jakie prezentuje muzeum. Mieszkańców Trójmiasta z pewnością zadowoli obecność licznych odniesień do losów Gdańska i Gdyni tj. wysiedlenia gdynian czy zmiany demograficzne w Gdańsku po II wojnie światowej.

Podsumowując, Muzeum II Wojny Światowej jest ciekawą instytucją wartą odwiedzenia. Po wizycie muszę przyznać, że idea muzeum broni się, niemniej opisane wyżej wady w moim odczuciu powinny doprowadzić do zmian w ekspozycji, z czym niestety może być problem zważywszy na pojawiający się co chwila wątek polityczny egzystencji placówki. Choć ja sam po opuszczeniu muzeum miałem mieszane uczucia (nadal mi one towarzyszą, choć w mniejszym stopniu) zachęcam osoby mające taką możliwość do zwiedzenia Muzeum II Wojny Światowej i wyrobienia sobie na jego temat własnego zdania.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.